Zamiast dużo zyskać, stracił 48 tysięcy złotych. Poszło o kryptowaluty

Zamiast dużo zyskać, stracił 48 tysięcy złotych. Poszło o kryptowaluty

Mieszkaniec gminy Pozezdrze w powiecie węgorzewskim dał się oszukać na wysoką kwotę. Mężczyzna kliknął w sieci baner reklamowy, a następnie podał swój numer telefonu. Jeszcze nie wiedział, że właśnie stał się ofiarą oszustów, obiecujących duże zyski z inwestowania w kryptowaluty.

Historia mężczyzny jest zapewne podobna do wielu innych. W trakcie przeglądania Internetu natrafił na baner reklamowy, z którego wynikało, że inwestując w kryptowaluty może liczyć na duży zysk. Niewiele myśląc kliknął w reklamę i wpisać swój numer telefonu, po czym postanowił zainwestować 250 dolarów.

Mężczyzna zaufał, że może zarobić na kryptowalutach

Po kilkudziesięciu minutach do mężczyzny zadzwoniła kobieta, która przekazała mu, iż skontaktuje się z nim broker. Jego celem z kolei miało być ustalenie z ofiarą, jakie będą jego następne kroki w kierunku rozpoczęcia inwestowania pieniędzy. Po kontakcie telefonicznym okazało się, że rozmawia z mężczyzną mającym wschodni akcent.

Mężczyzna wyznał, że jest analitykiem giełdowym i specjalizuje się w inwestowaniu w kryptowaluty. Zaproponował on przedstawienie systemy, który pozwoli wykonywać operacje na giełdzie kryptowalutami. Poprosił również, aby mieszkaniec gminy Pozezdrze zainstalował program TeamViewer pozwalający na zdalną obsługę pulpitu, a także zalogował się na swoje konto bankowe.

Został oszukany na własnych oczach

Rzekomy analityk dowiedział się w ten sposób, jaką kwotę pieniędzy mężczyzna ma na swoim koncie. Pokrzywdzony zobaczył na ekranie swojego komputera stronę internetową giełdy, na której rzekomo miały się pokazywać informacje na temat zwiększania się wpłaconych przez niego pieniędzy.

Podczas kilku kolejnych rozmów telefonicznych analityk przekazał ofierze, aby m.in. przelał 40 tysięcy złotych na inwestycje giełdowe. Na tym jednak odwaga mężczyzny się skończyła – nie chciał przelewać aż tak dużej kwoty pieniędzy, więc przelał nieco mniej i jednocześnie chciał się wycofać.

Jak się okazało, było już za późno na podjęcie innej decyzji. Niedługo później odezwał się do niego telefonicznie pracownik banku, który zakomunikował mu, że własnie został oszukany. Poprzez możliwość zdalnej obsługi pulpitu został okradziony na kwotę 48 tysięcy złotych.